Orawa

Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Orawa, region traktowany do tej pory po macoszemu i raczej tranzytowo, doczekała się wreszcie naszych odwiedzin na wiosnę tego roku.

Choć początki tej znajomości były trudne i brudne, tak łatwo się nie poddaliśmy. Ale od początku.

05 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

34b - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

65 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

35 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

60 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Po zachęcających relacjach internetowych kolegów z górskiego forum, postanowiliśmy się na Orawę wybrać na wiosnę. Po zimowych roztopach trzeba było poczekać nieco, aż szlaki podeschną. Poczekaliśmy do maja. Tyle, że wiosna też była deszczowa tego roku. Jakoś to jednak do nas mało dotarło.

04 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

05b - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Trasę z Przełęczy Bory przez Łysą Górę, Żeleźnicę, Bukowinę i Podszkle do Orawki uznałam za krótką. Co to pyknąć te nieco ponad dwadzieścia kilometrów rowerem? Ma być ambitniej, więc trzeba ją wydłużyć.

06 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

No to wydłużyłam. Dwunastokilometrowy szlak z Zubrzycy Górnej do Przełęczy Bory na mapie wyglądał obiecująco i całkiem niewinne. Takie sobie laski i góreczki. Wraz z trasą główną robiło się z tego fajne kółko.

01 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Orawska wiosna i przyjemne polne drogi na początku trasy

Plany są, siły są, pogoda dopisuje, więc ruszamy. Samochód chcieliśmy zostawić przy skansenie w Zubrzycy Górnej, ale że okazał się dostępny tylko w godzinach pracy muzeum, pofatygowaliśmy się nieco dalej, co dodało nam parę minut jazdy przez urokliwie wiosenną orawską wieś. Już wtedy uwagę naszą zwracają liczne drewniane domy, przyozdobione motywem solarnym, mającym chronić mieszkańców przed złem. Po ludowemu warto się było przecież zabezpieczyć z dwóch stron. Bóg mógł pomóc, ale i o dawnych pogańskich symbolach trzeba było pamiętać. Tak na wszelki wypadek.

03 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

11 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Wiosna na Orawie wita nas w pełnym rozkwicie. U nas już po jej kulminacji, tu, z dwa tygodnie spóźniona, czaruje dywanami mleczy, białymi kwiatami drzewek owocowych w ogródkach i soczystą zielenią. Ponad dachami domów wznosi się Babia Góra przybrana jeszcze białą czapką śniegu. Słońce przygrzewa, wiosna wokół wariuje, więc kolejny raz myślę, że to będzie dobry wyjazd.

05a - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Babia Góra i Pasmo Policy

Tuż za skansenem skręcamy na szlak zielony, prowadzący przez łąki i pola do Zubrzycy, a potem na Przełęcz nad Wąwozem. Polne drogi są nieco błotniste, ale żadna lampka nie zapala nam się jeszcze w głowie. Tym bardziej, że oczy chodzą na boki, a wzrok przyciąga przede wszystkim ona – Babia Góra. Wznosi się samotnie nad tą pustą i płaską krainą, wyrasta ponad okolicę i nie na darmo skupia całą naszą uwagę. Po drugiej stronie, z łąk nad Zubrzycą, wynurzają się bladziuchne Tatry. Liczyłam, że będą daniem głównym naszego wyjazdu, ale na razie pod tym względem zapowiada się kiepsko.

08 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Polica i Okrąglica

Szybko przecinamy drogę do Sidziny i opuszczamy Zubrzycę, pnąc się polnymi drogami ponad nią. Jest przyjemnie, gdzieniegdzie jeszcze kwitną dzikie owocowe drzewka, a z tyłu piętrzy się Babia. Tak jest do granicy lasu i Przełęczy nad Wąwozem.

A potem zaczyna się armagedon. Nie, nie od razu. Jeszcze pozwala nam się pojechać trochę leśną drogą. Ale im dalej w las, tym więcej drzew. I błota.

09 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Tak wyglądał szlak w kierunku Przełęczy Bory

13a - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Cały problem tkwi w przeklętych zrywkach. Szlak idzie tą samą drogą, której używają leśnicy. Wszystko jest więc kompletnie rozjeżdżone, poprzecinane koleinami, rozmiękłe. Jechać się nie da. Iść też często nie. Obejść także, jeśli droga prowadzi wąwozem, porośniętym na skrajach młodnikiem. Przedzieramy się jakoś przez las, grzęźniemy w błocku i na początku jest zabawnie. Ot, trochę błota, uwalane spodnie i upaprane buciory. Ileż jednak można? Opony nabierają ziemi, błoto wciska się pod błotniki, hamując rowery tak, że trudno jest je nawet pchać. Oczyszczanie na dłuższą metę nic nie daje.  Im dalej jedziemy (Idziemy? Pchamy?), tym moja irytacja rośnie. A ile inwektyw poleciało w stronę leśników, już nawet nie pamiętam.

14 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Czyszczenie roweru z widokiem na Beskid Wyspowy, czyli witaj Luboniu!

15 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Pewne wytchnienie dają łąki. Tu przynajmniej trochę przeschło. I tu mamy jakieś widoki na pocieszenie. Na pasmo Policy, Halę Krupową, Kiełek – najwyższy szczyt Beskidu Orawsko-Podhalańskiego (lub, według nowego podziału, Pogórza Orawsko-Jordanowskiego). W końcu na Beskid Wyspowy z Luboniem Wielkim na pierwszym planie. Tyle, że potem znów są górki w lesie. I znów błocko i rozjeżdżone szlaki. Trasa, która zająć nam miała chwilkę, rozciąga się w nieskończoność. Do tego za chmurami znika słońce, widoki na Tatry z kilku odkrytych terenów (tych bliższych Przełęczy Bory) są nadal kiepskie, więc morale upada. Gwoździem do trumny są podmokłe łąki przed samą przełęczą. Nasiąknięte jak gąbka.

02 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Babia Góra z Przełęczy Bory

Na Przełęczy Bory podejmujemy jedyną rozsądną decyzję – dość pchania się na piesze szlaki, odpuszczamy główną trasę, dla której tu przyjechaliśmy i zwiedzamy Orawę „od dołu”, drogami asfaltowymi przez wsie.

17 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Kapliczki Orawy i kościół w Harkabuzie

Przyznam, że na początku wydaje się to mało pocieszającą alternatywą. Orawa pewnie jest ciekawa, ale przyjechaliśmy tu, by pojeździć po górach, nawet tak niskich, a nie jechać ciągle między domami, z minimalnymi widokami na okolicę. Tak jest niestety za Podwilkiem, dopóki na horyzoncie nie wyrasta nam kusząca boczna droga, prowadząca gdzieś w niebo. Trochę wspinaczki pod górę i od razu wyłania nam się spośród mleczy czubeczek Babiej Góry, potem cała Babia, a nawet, z łąki, na której się rozsiadamy, kawałeczek białych Tatr. Może nie będzie tak źle?

18 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Czubczek Babiej z łąk nad Podwilkiem i Podsarniem

20 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Na razie pogoda nie może się zdecydować, jaką opcję przyjąć. Gdzieś nad Pilskiem już leje, ściemnia się i nad nami, więc w końcu decydujemy się na zjazd – w drugą stronę. Przyjemny (i ubity!) szuter doprowadza nas do Podszkla i całkiem miłej asfaltówki przez wieś. Orawa w tym wiejskim wydaniu zaczyna mi się podobać.

21 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

22 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Dynamiczna pogoda

23 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Leje

24 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Skoro górsko nie wypaliło, niech będzie kulturowo. Zaczynamy więc architektoniczne spostrzeżenia: że dużo tu kamiennych i całkiem stylowych kapliczek (niektóre jeszcze ze słowackimi napisami), a to że drewniane domy mają ciekawe zdobnictwo, a niektóre przypominają nam jakąś uzdrowiskową zabudowę, że stodoły są tu specyficzne, długie, murowane i nakryte charakterystycznymi dachami, a to, że Orawa słynie z kapliczek loretańskich ukrytych, tu i ówdzie, między zwykłymi domami.

25 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Na tych to dywagacjach i grzaniu się w słońcu, które znowu się pojawia, schodzi nam droga przez Podszkle, Bukowinę-Osiedle, brzmiący z cudzoziemska HarkabuzPodsarnie. Z obowiązkowymi przystankami gdzieniegdzie, gdy okazuje się, że z tych okolic bardzo dużo widać!

26 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Orawa i jej architektura

27 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

28 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Orawskie wsie. Podsarnie

Szczególnie Tatry. Jakimś cudem widoczność się poprawiła i z zielonych, mlecznych łąk między Podszklem a Bukowiną mamy piękne widoki na biały tatrzański łańcuch na horyzoncie. Z przełączki nad samą Bukowiną widać też nieźle Wielkiego Chocza, Beskid Wyspowy i, znowu, Babią. Już ten krótki odcinek rozgrzesza początkowy błotny falstart.

34a - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

32 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

31 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

30 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

34 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

29 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

33 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

36 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

To jak zaproszenie w góry!

A gdy na koniec orawskiej pętli pojawiają się burzowe kolory nieba, specyficzne światło i barwne kontrasty, Orawa zyskuje rozgrzeszenie do końca.

39 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Bukowiński Wierch

40 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

42 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Dzwonnica loretańska w Podsarniu i kościół w Harkabuzie

45 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

46 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Będzie lało, czy nie?

47 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

48 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

49 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

50 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Burzowa wiosna

53 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Po dotarciu do krajowej siódemki czeka nas krótki nieprzyjemny jej odcinek, aż do skrętu na boczną drogę do Zubrzycy Dolnej. I tu mała porada: jeśli będziecie kiedyś w okolicy, przejedźcie się koniecznie tą drogą! Chociaż domy budują się tu coraz wyżej, nadal widoki na okolicę są piękne. Widać stąd rewelacyjnie Tatry, Babią Górę po drugiej stronie i szczyty słowackiej Orawy. Zresztą przekonajcie się sami.

68 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

56 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

57 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

58 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

61 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Kapliczka na drodze między Podwilkiem a Zubrzycą Dolną

Zubrzycy Dolnej jesteśmy na czas. Za plecami zostawiamy skąpane w poświacie zachodzącego słońca Tatry i łapiemy ostatnie promienie dnia, przejeżdżając przez wieś, do samochodu.

62 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

70 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

64 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

66 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

67 - Orawa wiosną, czyli o tym, jak pokonało nas błoto

Choć początek dnia sprawił nam niezłego psikusa, dalsza trasa wynagrodziła wszystko. Orawa pokazała się z najlepszej wiosennej strony, a nieprzejechany szlak stworzył oczywiście pretekst, by pojawić się tu znów. Ale dopiero wtedy, gdy będzie naprawdę sucho.