Fereczata

Fereczata w tęczach i mgłach. Raz rowerem, raz pieszo

Drugi dzień pobytu w Bieszczadach i Fereczata na dwa sposoby. Najpierw rowerowo, potem górsko. Rowerowy początek Być w Smereku i w pięć minut trafić do Azji? Tylko na Leśnym Szlaku Rowerowym „Fereczata”. Przebiega nieopodal naszej wakacyjnej chaty, więc od razu na początku pobytu w Bieszczadach postanawiamy się nim pokulać przed siebie. Trzeba sprawdzić, czy rowerów zanadto nie wytłukło w czasie dojazdu. Za ostatnimi zabudowaniami Smereka asfalt się kończy…

Łupków

Bieszczady po latach. Łupków na początek

Jak to drzewiej bywało… 1997 rok. Pierwszy raz. Nieopierzeni, w plecakach-szmaciakach po rodzicach (kto słyszał wtedy o stelażu?), ciuchach jak z lumpeksu, kolorowych i nie do pary, ruszamy na podbój Bieszczadów. Pierwszy dłuższy wyjazd w góry. Pamiętam do dziś, jak siedzieliśmy nad mapą i nitką odmierzaliśmy odległości do przejścia. Nitka wszystko udźwignie, my niekoniecznie. W Ustrzykach Górnych (przywitały nas, a jakże!, drewniane ławki i dźwięki SDM-u dobiegające…