Promem w góry – Dzwonkówka z Łącka

os084 - Promem w góry - Dzwonkówka z Łącka

Szlak z Łącka do Szczawnicy czekał na mnie już od dawna, a celem głównym miała być Dzwonkówka. Wreszcie trafiła się okazja, by zawitać w Beskid Sądecki i poznać ten jeden z piękniejszych beskidzkich szlaków.

Garść informacji praktycznych na początek:

  • Szlak rozpoczyna się w Łącku, a kończy w Szczawnicy, nie nadaje się więc dla turystów zmotoryzowanych, którzy preferują pętelki. Opcją jest pozostawienie samochodu w jednej miejscowości i przejazd autobusem do drugiej. Linię Szczawnica Sewerynówka – Jazowsko (a nawet Nowy Sącz) przez zajezdnię autobusową w Łącku obsługuje dziennie kilka busów. Szukając rozkładu jazdy zerknijcie, na przykład, TUTAJ. Cena biletu w marcu 2018 r. wynosiła 4 złote.
  • Zaraz po wyjściu z Łącka czeka nas darmowa, czynna do wieczora, przeprawa promowa na drugi brzeg Dunajca (nieczynna przy wysokim stanie wód). Plany zakładają jednak budowę kładki pieszo-rowerowej przez Dunajec w ramach projektu VeloDunajec.
  • Przez cały czas poruszamy się szlakiem żółtym mijając liczne górskie przysiółki i widokowe polany. Komu mało panoram, na Koziarzu może skorzystać z nowej wieży widokowej.
  • Warto w kilka minut bezszlakowo podejść na Błyszcz, gdzie znajduje się ołtarz papieski. W miejscu, gdzie szlak żółty łączy się z zielonym, znajdziemy tabliczkę kierującą nas na szczyt.
  • Sama Dzwonkówka, najwyższe, wzniesienie naszej trasy, jest bezwidokowa. W przeszłości, pod jej szczytem, w miejscu zwanym Wisielec, chowano samobójców.
  • Tuż przed zejściem do Szczawnicy możemy odpocząć w klimatycznym schronisku „Pod Bereśnikiem” i delektować się rozległym widokiem na Pieniny. Można też podejść na samą Bryjarkę, którą wyróżnia charakterystyczny krzyż, trzeba jednak odbić nieco ze szlaku.
  • Mapa i profil trasy:

Gotowi na wycieczkę? No to ruszamy!

W piękny słoneczny dzień październikowy z celem Dzwonkówka w głowie, wyruszam z rana do Zabrzeży, gdzie od razu łapię busa do Łącka. W stolicy słynnej śliwowicy zaczyna się dzień, gdy rozpoczynam wędrówkę wzdłuż Czarnej Wody w stronę Dunajca. Jako że dłuższa droga przede mną, zastanawiam się w pewnym momencie, czy nie pożyczyć sobie takiego oto środka lokomocji, stojącego przy jednym z domów.

Dzwonkówka z Łącka

Po krótkim czasie drogę przecina mi Dunajec. Nucąc w myślach „O, dobra rzeko, o mądra wodo…” siadam na brzegu czekając na przeprawę. Szlaku w tym miejscu nie da się inaczej przekroczyć, jak tylko łódką. Po chwili zostaję zauważona z drugiego brzegu i łącki Charon wyrusza po mnie.

Dzwonkówka z Łącka

Już na drugim brzegu zaczynam mozolną wspinaczkę przez piękny bukowy las. W lesie jest jeszcze zielono, o jesieni przypominają szeleszczące liście pod moimi stopami i rude czubki drzew nad moją głową.

Dzwonkówka z Łącka

Grzyby jakby już wyczekiwały rychłego końca.

Dzwonkówka z Łącka

A ja osiągam pierwsze przysiółki. Wita mnie ujadanie psów i życzliwe słowa jednej z mieszkanek. Dziwi się, że wędruję samotnie. Wymieniamy kilka uwag na temat jesieni i ruszam dalej. Sporo jeszcze szczytów przede mną.

Dzwonkówka z Łącka

Na horyzoncie majaczą dumnie, acz niewyraźnie Tatry.

Dzwonkówka z Łącka

Robi się też coraz piękniej.

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Opuszczam Łąckie Wyrobiska żegnana głośnym ujadaniem psa i słowami kolejnej babci. Pyta, czy nie nudno mi tak samej wędrować.
Nie.. Na tym szlaku nie można się nudzić. Co krok to nowy widok, nowe zauroczenie. Lasy wokół mnie zdają się płonąć od czerwieni, której wtóruje żółć.

Dzwonkówka z Łącka

Po krótkiej wędrówce lasem wychodzę na Cebulówkę.

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Wokół – ognisto.

Dzwonkówka z Łącka

Stąd już tylko krok na Okrąglicę, gdzie czas na śniadanie i ciepłą herbatę z termosu.

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Przed Koziarzem muszę skoncentrować się na szlaku. Niekiedy w newralgicznych miejscach brakuje oznaczenia, więc muszę ufać intuicji. Niekiedy pojawiają się dwie drogi i nie wiadomo, która będzie tą właściwą.

Dzwonkówka z Łącka

Droga w większości prowadzi malowniczymi polanami.

Dzwonkówka z Łącka

Czasem zagłębia się w las, gdzie też jest pięknie. Im wyżej, tym bardziej żółto wśród buków.

Dzwonkówka z Łącka

Na horyzoncie majaczy charakterystyczne drzewko.

Dzwonkówka z Łącka

A ja schodzę z Koziarza wypatrując już połączenia szlaków na Jaworzynce.

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Wreszcie z prawej dołączają znaki zielone. Pierwszy etap wędrówki za mną. Zbaczam na moment ze szlaku, by wyjść do kaplicy na Błyszczu. Pięknie tu, cicho, spokojnie i naprawdę bliżej nieba. Przysiadam chwilę na jednej z pustych ławeczek nabierając sił przed dalszą wspinaczką.

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Z Jaworzynki ruszam piękną trasą dalej. Nawet nie chowam aparatu – nie ma to sensu, gdyż co chwilę pojawiają się nowe olśnienia. Tego szlaku nie da się po prostu szybko przejść. Kontempluje się go kawałek po kawałku, a odosobnienie sprzyja skupieniu się na tym, co wokół. Nic mnie nie rozprasza, w środku coś mi tylko śpiewa, skracając godziny samotnej wędrówki (akurat wtedy śpiewają mi Domowe Melodie, co jest wynikiem pobytu na ich koncercie dwa dni wcześniej :) ).

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Gdy na horyzoncie zaczyna pojawiać się Prehyba, wiem, że zbliżam się do głównego grzbietu.

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Nadal towarzyszy mi widok na Tatry, z każdym krokiem bledszy.

Dzwonkówka z Łącka

Mijam kolejne przysiółki.

Dzwonkówka z Łącka

Od nadmiaru zdjęć padają mi baterie. Dobrze, że mam kolejny komplet, bo tyle jeszcze widoków przede mną. Drogi jeszcze też tyle. Czas nieco przyśpieszyć.

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Przyśpieszyć się jednak nie da. Wprost to niemożliwe. Jesień nie chce mnie wypuścić. trzeba rozkoszować się widokami, bo sama Dzwonkówka, położona w lesie, takich nie oferuje.

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Wreszcie mijam ostatni przysiółek i po kolejnej wspinaczce osiągam szczyt. Dzwonkówka u mych stóp! Tam pocieszam się, że w porównaniu z Himalajami, nie mam wcale tak daleko do celu.

Dzwonkówka z Łącka

W czasie zejścia do Bereśnika nieco przyśpieszam, by zdążyć na autobus ze Szczawnicy. Droga prowadzi w większości przez las, gdzieniegdzie tylko, z prześwitów, widać nieodległą przełęcz Przysłop.

Dzwonkówka z Łącka

schronisku zatrzymuję się tylko na moment i już pędzę w dół na autobus.

Dzwonkówka z Łącka

Pęd w dół znów mi średnio wychodzi. Tym razem zatrzymują mnie widoki na rozświetlone słońcem Pieniny.

Dzwonkówka z Łącka

Dzwonkówka z Łącka

Szczawnicy jestem niemal na ostatnią chwilę. I choć już wkrótce bus unosi mnie w stronę Krakowa, jesień pozostaje pod powiekami. A w pamięci ten jeden z piękniejszych szlaków, jakim kiedykolwiek szłam. Polecam wszystkim gorąco!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o