Góry Trybecz (Tribeč): zamek Gýmeš i Veľký Tribeč

Tribeč
Tegoroczna majówka to kolejna po paru poprzednich, której cel wyznaczyła kupiona kiedyś na wyprzedaży mapa  VKÚ Harmanec Tribeč – Pohronský Inovec – Topoľčianky. Leżała sobie przez parę lat wśród innych, niewiele mi mówiąc. W tym roku nadszedł czas, by ujrzała światło dzienne.

 

Góry Tribeč zaliczane są do Łańcucha Wielkofatrzańskiego w Centralnych Karpatach Zachodnich i ciągną się z południowego zachodu na północny wschód między dolinami Nitry i Hronu. Charakterystycznym elementem krajobrazu tego pasma są horký, niewielkie wapienne kopulaste wzgórza o stromych zboczach, na których po dziś dzień można znaleźć ruiny zamków. Dwa z nich uda nam się odwiedzić podczas tego wjazdu.

Tribeč

Tribeč to góry niewysokie, porośnięte lasami dębowymi i bukowymi. Najwyższy szczyt – Veľký Tribeč – ma 829 m n.p.m. i tym samym zaliczany jest do Korony Gór Słowacji. Dzisiejszego dnia zamierzamy się na niego wdrapać.

Tribeč

Pierwszy poranek w lesie

Kilkudniową włóczęgę po górach Trybecz i Hroński Inowiec rozpoczęliśmy poprzedniego dnia od przyjazdu do Nitry i wyjścia na Pyramídę Zobor. Bladym świtem, koło piątej, budzą mniej głosy turystów, którzy wbiegają na Žibricę. Trzeba przyznać, że ranne z nich ptaszki! Te właściwe też wkrótce napełniają las swoim świergotem, a my wolno zbieramy się i po śniadaniu kontynuujemy wędrówkę czerwonym szlakiem w stronę kolejnej kopułki na naszej trasie – Žibricy. Przed szczytem wychodzimy na rozległe polany, które obejmuje rezerwat przyrody. Chroni się tu łąki przypominające step oraz lasostep z roślinami ciepłolubnymi wapiennego podłoża.

Tribeč

Łąki pod widoczną na horyzoncie Žibricą

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Po wczorajszym wieczorze spędzonym w lesie wyjście na otwarty teren to miła odmiana. Kwitną na biało wiosenne drzewa, a łąki częstują już pierwszymi kwiatami. Znów, jak w przypadku mojej ostatniej Fatry, dominuje fiolet. Czyżby przyroda lubiła tę barwę?

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Sam wierzchołek Žibricy nie oferuje żadnych widoków, panoramy mamy tylko z podejścia, więc dość długo marudzimy na łąkach przed ponownym wejściem w las.

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Na Žibricę trzeba odbić z głównego szlaku, ale ścieżka jest znakowana. Ktoś tu nieźle się pomylił, gdyż tabliczka informuje o 15-minutowym podejściu, a ja na szczycie jestem po 3 minutach…

Tribeč

Tribeč

Pyramída z przekaźnikiem – tam byliśmy wczoraj

Tribeč

Schodzimy na dół lasem, ale to wyjątkowo ładny las! Porastają go dęby, a zamiast ściółki mamy świeżą, zieloną trawę, co kapitalnie wygląda. Bardzo ten las mi się podoba i jakoś nie żałuję, że sporo odcinków pokonamy właśnie w nim. Tym bardziej, że jest ciepło, a tutaj idzie się o wiele lepiej.

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Gdy nad głową pojawiają nam się wagoniki kolejki prowadzącej do kamieniołomu po drugiej stronie góry, wiemy, że do  Žiran mamy już niedaleko. W tej sennej, dwujęzycznej miejscowości (napisy są po słowacku i węgiersku) uzupełniamy w knajpce zapasy wody i ruszamy, najpierw łąkami, a potem lasem, do wypoczynkowej osady Remitáž nad jeziorem. W odróżnieniu od wcześniejszego odcinka szlaku widać, że tędy mało kto chodzi. Skręt w las jest słabo oznaczony, a sam szlak zarośnięty.

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Lepiej zaczyna się przy podejściu pod zamek Gýmeš. Tym razem wybieramy żółty szlak, by odwiedzić punkt widokowy Studený hrad. W czasie podejścia spotykamy jedynego tego dnia turystę z małym plecaczkiem, który widząc nasze wielkie zagaduje nas o nasz planowany nocleg.

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Widok na hrad Gýmeš

Tribeč

Tribeč

Po odwiedzeniu punktu widokowego na skałkach schodzimy do sedla pod Gýmešom. Stąd zielone znaki wyprowadzają nas pod sam zamek. Poniżej jest miejsce na ognisko, wykorzystujemy więc przerwę na zwiedzanie, by ugotować sobie też obiad. Pierwszy piknik na świeżym powietrzu zaliczony!

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Zamek Gýmeš

Tribeč

Tribeč

Tribeč

W dole po prawej Kostoľany pod Tríbečom i szczyt Lysec ze skałkami

Tribeč

Veľký Tribeč – tam dziś idziemy

Tribeč

Zamek Gýmeš pochodzi z XIII wieku i związany jest z rodziną Forgaczów. Kilkakrotnie był niszczony, w końcu skonfiskowany i odkupiony ponownie przez biskupa z założycielskiej rodziny na początku XVIII wieku. W XIX wieku opustoszał i zaczął popadać w ruinę. Gdy jeszcze był zamieszkały, stosowano w nim oryginalny sposób na witanie gości – uderzano ich czterokrotnie łopatą w tylną część ciała i wpisywano do księgi pamiątkowej.

Tribeč

Kostoľany pod Tríbečom

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Na zejście z zamku wybieramy szlak zielony przez rezerwat „Jelenská gaštanica”. To kolejne ciekawe miejsce w górach Trybecz, gdyż jedynie tu na całej Słowacji rosną jadalne kasztany zasadzone przez właścicieli pobliskiego zamku Gýmeš w XIII wieku. Na początku jakoś nie umiemy ich dostrzec, dopiero po chwili dochodzi do nas, że liczne kikuty wyschniętych drzew, których jest tu dość dużo, to właśnie owe kasztany. Młode drzewa kasztanowe jeszcze jakoś sobie radzą, ale większość starych już umarła. Dopiero później doczytuję o chorobie drzew spowodowanej przez grzyb Cryphonectria parasitica, który powoduje raka kory kasztanowców i ich usychanie.

Tribeč

Rezerwat „Jelenská gaštanica” i uschnięte kasztany

Tribeč

Młodsze okazy mają się lepiej

Tribeč

Tribeč

Po przejściu przez rezerwat dochodzimy do Ponitrzańskiej Magistrali i za czerwonymi szlakami schodzimy do malowniczej wioski Kostoľany pod Tríbečom. Nad czerwone dachy wystaje tu wiosenny maik, a w górnej części wsi bieleje najstarszy zabytek architektoniczny Słowacji – romański kościółek św. Jerzego. Powyżej wznosi się skałkowy szczyt Lysec, a przed samą wioską w lesie odnajdujemy stary cmentarz żydowski.

Tribeč

Zapomniany cmentarz żydowski przed wioską

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Kostoľany pod Tríbečom majowo się mają

Tribeč

W głębi kościółek romański

Nas czeka jednak ostatnie tego dnia, długie i strome podejście na najwyższy szczyt Trybcza – Veľký Tribeč. W jednym z domów prosimy o wodę i z zapasami (i dodatkowym ciężarem) kontynuujemy marszrutę czerwonym szlakiem; najpierw odkrytym terenem, później przez las.

Tribeč

Zamek Gýmeš za nami

Tribeč

Veľký Tribeč przed nami

Tribeč

W wiosennej odsłonie

Tribeč

Z podejścia mamy fragmentaryczne widoki na okolicę, lecz ja spodziewam się ładnej panoramy ze szczytu, tym bardziej, że słońce powoli zachodzi, a jego żółte światło przebija się między drzewami. Śpieszę się więc na górę, a tu klops! Wielki Trybecz nie oferuje niestety żadnych widoków. Szczyt to tylko śródleśna polana otoczona zewsząd drzewami.

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Gýmeš raz jeszcze

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Veľký Tribeč. Szczyt nie powala na kolana

Tribeč

Ale zdjęcie musi być!

Zastanawiamy się, czy nie zostać tu na noc, w końcu to honorny szczyt do Korony Gór Słowacji. W końcu postanawiamy zejść (mijając widoczne w terenie wały grodziska) i to jest bardzo dobra decyzja! Blisko przełęczy, pod szczytem, znajduje się bowiem Pustovníkova studnička, a obok kamienna podmurówka po dawnej pustelni. Choć od kilku tygodni nie ma deszczu, źródełko na szczęście nie wyschło, mamy więc możliwość orzeźwiającej kąpieli po całym dniu wspinaczki w cieple. Kolejnego dnia bierzemy też na drogę wodę ze studzienki.

Tribeč

Dzień kończy się szybko, zgodnie z rytmem natury. Zapadła ciemność, ptaki umilkły, więc i my kładziemy się w namiocie w środku lasu, pod najwyższym szczytem gór Trybecz. Jutro kolejne szczyty i kolejny zamek do zdobycia.

 

Informacje praktyczne:

 

  • Miastem wypadowym w góry Tribeč jest Nitra. Dojedziemy do niej drogą 64 z Żiliny lub autostradą (potrzebna winietka) na Trenczyn i Trnawę.
  • Kilka lat temu wprowadzono w mieście strefy parkowania. Kto chce zaparkować za darmo, może skorzystać z dużego parkingu u podnóży zamku w Nitrze. Parking znajduje się od strony północnej zamku, obok parku i lodowiska. Nie ma zatem potrzeby wjeżdżać do samego miasta. Zostawiliśmy tu auto na kilka dni i nie było żadnych problemów.

  • W trakcie wycieczki korzystaliśmy z zielonej mapy VKÚ Harmanec nr 137 Tribeč – Pohronský Inovec – Topoľčianky.
  • Czerwony szlak prowadzący w góry Trybecz rozpoczyna się przy rondzie niedaleko od parkingu (10 min. pieszo na północ). Ponitranska magistrála prowadzi na górę Zobor z pominięciem widokowego szczytu Pyramída. Kto chce wyjść na ten wierzchołek (z ciekawą panoramą Nitry – szczegóły w pierwszym dniu naszej relacji), musi po minięciu ostatnich domów wybrać pod lasem szlak niebieski.
  • Nasza trasa: 1 dzień: Nitra – Pyramída (szlak czerwony i niebieski) – Zobor (niebieski, czerwony) – sedlo pod Žibricou (czerwony; nocleg); 2 dzień: sedlo pod Žibricou – Žibrica – Žirany – Remitáž (czerwony) – Studený hrad (żółty) – zamek Gýmeš (zielony) – Kostoľany pod Tríbečom (zielony, czerwony) – Veľký Tribeč (czerwony) – sedlo pod Veľkým Tribečom (nocleg).
  • Ciekawe miejsca na szlaku: widokowy szczyt Pyramída, szczyt Zobor z zachowanym grodziskiem, rezerwat Žibrica, punkt widokowy Studený hrad, ruiny zamku Gýmeš, rezerwat „Jelenská gaštanica” z okazami kasztana jadalnego, Kostoľany pod Tríbečom z najstarszym romańskim kościółkiem, szczyt Veľký Tribeč z wałami grodziska, Pustovníkova studnička i ruiny pustelni.
  • Na szczyt Veľký Tribeč, zaliczany do Korony Gór Słowacji, można podejść z Kostoľan pod Tríbečom (szlak czerwony, 2:20 h, ze Zlatna (szlak czerwony, 2:15 h). Można również wyjść od zachodu, od drogi nr 593, ale podejścia są dłuższe. Trudno, niestety, znakowanymi szlakami zrobić tu jakąś rozsądną jednodniową pętlę.
  • Miejsca biwakowe: w pobliżu sedla pod Žibricou, przy leśnej chatce (na szlaku powyżej tego miejsca pojawia się tablica rezerwatu); sedlo pod Veľkým Tribečom – niedaleko znajduje się Pustovníkova studnička z wodą. Miejsca na ognisko znajdziemy przy chatce w pobliżu sedla pod Žibricou, przed zamkiem Gýmeš i na samym zamku (zwiedzanie bezpłatne, na własną odpowiedzialność).

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
WiolaPudelek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pudelek
Gość

Przynajmniej z zamku coś zostało, bo czasem to tylko kupa gruzów…