Przez lasy i wiosenne łąki. Trybecz i zamek Hrušov

Hrušov
Kolejny dzień naszego pobytu w górach Trybecz spędzimy dwojako. Przez pierwszą część dnia pomaszerujemy jednym z leśnych grzbietów. Później wyjdziemy na rozległe polany i zawitamy do zamku Hrušov, by powoli żegnać się z naszym pierwszym majówkowym pasmem.

 

Zanim wyruszymy na Javorový vrch i Hrušov, korzystam z pustelniczej studzienki i biorę poranną kąpiel. Jakoś wczoraj w wieczornym chłodzie nie chciało mi się morsować.

Tribeč

Pustovníkova studnička o poranku

Tribeč

Leśny biwak

Potem ustalamy trasę na dziś, biorąc pod uwagę kilka wariantów. W pobliżu znajdują się kolejne ruiny znane jako Čierny hrad, ale jakoś tak nam z nimi nie po drodze. Decydujemy, że jedna twierdza na dziś wystarczy i Hrušov zaspokoi nasze zamkowe żądze. Bardziej pragmatyczne wyjaśnienie jest proste – wolimy nie tracić wysokości przy schodzeniu i wybieramy wędrówkę grzbietem.

Tribeč

Topoľčany i Góry Inowieckie

Tribeč

Kopeczki Trybcza, przez które szliśmy. Od prawej: Zobor, Žibrica z widocznym kamieniołomem i wzgórze z zamkiem Gýmeš

Dziś konsekwentnie przez większość dnia będziemy się trzymać zielonych znaków. Przez Malý Tribeč docieramy do Medvediego vrchu,  który oferuje fragmentaryczne widoki na okolicę. Dalsza trasa to zdobywanie kolejnych szczytów i kolejne panoramy na północny zachód. Mijamy kolejno Mišov vrch, Kobylią skalę i najwyższy dzisiaj Javorový vrch (całe 730,6 m!). A potem zaliczamy kolejne przełączki i górki: sedlo pod Rakytou, Krásny vrch i, z boku, Adamíkovą. Uff, sporo tych szczycików nazbierało się jak na jeden dzień.

Tribeč

Tribeč

Klubik robaczków

Tribeč

Aura nieco mglista, lecz wioski w dole z czerwonymi dachami urokliwe

Tribeč

Chatka przy szlaku. W środku stół i cztery prycze. I czysto! Fajna miejscówka na nocleg!

Przed Skýcovem patrzymy w mapę. Do miejscowości sprowadzają dwa zielone szlaki. Wybieramy szybszy skręt do wsi, by uniknąć chodzenia asfaltem. Na mapie wygląda jak jakaś ścieżka przyrodnicza, jednak w terenie nie spotykamy żadnych oznaczeń i trochę na czuja skręcamy w leśną drogę. Nie ma tu nadal żadnych znaków, a że nasza mapa jest stara, dochodzimy do wniosku, że tę ścieżkę zlikwidowano.

Tribeč

Zamek Hrušov z naszego szlakowego offroadu

Tribeč

Nawigujemy jednak bezszlakowo na wieś i okazuje się, że to była najlepsza decyzja dzisiejszego dnia! Wychodzimy bowiem na rozkoszne łąki z widokiem na zamek Hrušov.

Tribeč

Tak nam się tu podoba, że zarządzamy krótką przerwę na szamanko. W górach nawet sałatka rybna typu paprykarz szybko znika i smakuje nieziemsko.

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Przez polany schodzimy do Skýcova, nad którym niebo ciemnieje. Odgłosy burzy towarzyszą nam przez jakiś czas, na szczęście pogoda się nie zmienia.

Tribeč

Tribeč

W wiosce przysiadamy na ławce na ryneczku, napełniamy butelki w Coopie i fundujemy sobie lody. A co, należy nam się po całodniowej graniówce! A przy okazji obserwujemy sobie niespieszne życie miejscowych. Słowackie wsie mają swój klimat: wyglądają tak, jakby czas się tu zatrzymał. Ludzie chodzą w podniszczonych ciuchach, jakaś babcinka wiezie zakupy na niskim wózku, dwóch miejscowych siedzi w pobliżu pomnika z zamierzchłych czasów, a wszyscy zdają się znać i nigdzie nie spieszyć. Sklepy szybko się tu zamykają i jakoś ludzie sobie radzą z koniecznością zrobienia zakupów wcześniej. W każdej wiosce jest też knajpa, czasem nawet dwie. Postanawiamy w najbliższym czasie takową nawiedzić.

Tribeč

Swojski Skýcov ma całkiem ładny kasztel i zabytkowy kościół

Tribeč

Wózeczek na zakupy

A na razie czeka nas droga do zamku Hrušov. Mijając wiosenne, pełne bzów ogródki, znów na moment wchodzimy w las. A tam z naprzeciwka nadchodzi słowacka babcia. W ręku ma kij, z kieszeni fartucha wystaje jej puszka piwa i widać, że jest chętna do konwersacji. Z rozmowy wynika, że ma 76 lat i co trzy dni tak sobie chodzi. Dzieci dorosły, wyjechały, choć dziś akurat spacerowała z córką i jej psami, tyle że latorośl gdzieś się jej zgubiła. Wymieniamy jeszcze kilka uwag i ruszamy dalej.

Tribeč

Tribeč

Zielony szlak wyprowadza nas na rozległe łąki. Gdzieś pod lasem porzucamy plecaki, by zostawić je w krzakach, akurat w chwili gdy wychodzi z niego córka spotkanej wcześniej pani, a jeden z psów rusza szybko w naszą stronę, by zobaczyć, kto zacz. Jakoś ta konspiracja nam nie wyszła! Na lekko już idziemy w stronę zamku Hrušov. Pierwotnie chcieliśmy tam spać, ale obawiamy się, że w związku ze zbliżającym się weekendem będzie tam sporo ludzi. To zresztą sugerowała nam babcia od kija i piwa. Rzeczywiście, po dojściu na miejsce spotykamy, mimo wieczora, parę osób. Nocleg tutaj nie byłby więc spokojną miejscówką.

Hrušov

Zamek Hrušov zbudowano w XIII wieku. Był własnością króla, a potem licznych rodów magnackich. Zniszczyły go wojska cesarskie w czasie powstania Rakoczego w 1708 roku. Ruina stojąca na niewysokim wzniesieniu bardzo ładnie się prezentuje w otoczeniu kwitnących właśnie kasztanów. Łatwo (i szybko) można do niej dotrzeć z drogi łączącej SkýcovTopoľčianky.

Tribeč

Hroński Inowiec zapowiada się jeszcze bardziej widokowo

Hrušov

Hrušov

Po zwiedzeniu zamku, z którego roztaczają się widoki na Trybecz i Hroński Inowiec, wracamy tą samą drogą po plecaki.

Hrušov

Hrušov

Hrušov

Zmieniamy też znaki na czerwone i jeszcze kawałek podchodzimy polną drogą na widokową polanę pod lasem.

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Tu, z widokami na Zamek Hrušov i pobliskie wzniesienia, postanawiamy zostać na noc.

Tribeč

Tribeč

Tribeč

Po dwóch nockach w lesie wreszcie rozstawiamy namiot na otwartym terenie. Ciekawe, jakie widoki przywitają nas rano?

 

Informacje praktyczne:

 

  • Podstawowe informacje praktyczne o górach Trybecz można znaleźć w tym poście.
  • Nasza trasa z opisanego powyżej dnia: Sedlo pod Veľkým Tribečom – Javorový vrch (szlak zielony) – Skýcov (szlak zielony, częściowo bez znaków) – Javor – Hrušov (zielony, powrót do miejsca oznaczonego na mapie jako Jawor, nocleg na łąkach za Skýcovem na czerwonym szlaku).

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o